facebook_page_plugin

O programie

Program Kirklanda oferuje stypendia na dwusemestralne studia doskonalące na polskich uczelniach. O stypendium mogą się ubiegać posiadający wyższe wykształcenie młodzi liderzy z 9 krajów: Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Kazachstanu, Kirgistanu, Mołdawii, Rosji i Ukrainy zainteresowani rozwojem demokracji, gospodarki i społeczeństwa obywatelskiego w swoich krajach i w regionie.

Program Kirkland Research

W 2016 roku utworzona została nowa ścieżka naukowa w ramach Kirklanda - Program Kirkland Research - będącą odpowiedzią na potrzebę krótkoterminowych staży badawczo-naukowych dla osób mających już ugruntowaną pozycję naukową.

Nasi Absolwenci

Mamy już niemal 800 absolwentów! Ekspertów, menadżerów, naukowców, chetnych do współpracy i dzielenia się swoim doświadczeniem. Informacje o Absolwentach można znaleźć w stale rozwijanej Bazie Eksperckiej Absolwentów Programu.  

Patron Programu

Lane Kirkland urodził się 12 marca 1922 r. w Camden w Południowej Karolinie. W roku 1948, po ukończeniu studiów, podjął pracę w American Federation of Labor (AFL). Szybko stał się znany z wyrazistości światopoglądu i z dobrego pióra - z jego ekspertyz i rad korzystali czołowi politycy, jak Lyndon Johnson, Harry Truman, John Kennedy, Ronald Reagan, czy Henry Kissinger i Allan Greenspan.

 

linkdin baza

Podczas V Konferencji aż dwa zespoły robocze dyskutowały nad możliwościami współpracy naukowej i projektowej w środowisku Kirklandystów oraz między nimi a innymi instytucjami.
Podstawowym narzędziem takiej współpracy wydaje się łatwy publiczny dostęp do informacji o profilach zawodowych absolwentów.  Istniejące do tej pory bazy danych nie dawały takiej możliwości. Powstał zatem pomysł stworzenia bazy pozwalającej przeglądanie pełnych profili zawodowych absolwentów, dającej możliwości wyszukiwania według kilku kluczy, dostępnej w Internecie dla wszystkich zainteresowanych instytucji badawczych, organizatorów konferencji i wymian naukowych, czy też potencjalnych partnerów biznesowych lub projektowych. W tym także – a może przede wszystkim – innych  Kirklandystów. Tu można się przekonać, jakim bogactwem dysponuje Program – i można z tego bogactwa skorzystać. Zebrana w jednym miejscu baza ekspertów z Kirklanda pozwoli nam prowadzić promocję absolwentów Programu – specjalistów w swoich dziedzinach.

W rozmowach dotyczących bazy danych uznaliśmy, że najbardziej efektywne na tym etapie będzie wykorzystanie już dostępnych narzędzi, które umożliwiają edytowanie i aktualizowanie danych o absolwentach przez nich samych. W obecnej fazie testów uruchomiliśmy stronę Programu Kirklanda na portalu LinkedIn – stronę, która przedstawia Program jako rodzaj instytucji naukowej.

ABSOLWENCI MOGĄ SAMI DODAWAĆ UDZIAŁ W PROGRAMIE JAKO ELEMENT SWOJEGO WYKSZTAŁCENIA. NA STRONIE ZAŚ PROGRAMU WIDOCZNI SĄ WSZYSCY ABSOLWENCI, KTÓRZY UDZIAŁ W PROGRAMIE ZAZNACZYLI W SWOIM PROFILU.

Bardzo Was zachęcamy, zmieniajcie na swoich profilach zapis o udziale w Programie Kirklanda w taki sposób, żeby w dziale poświęconym Waszej edukacji obok zapisu wyświetliła się ikonka Kirklanda.

LinkedIn umożliwia przeglądanie sylwetek absolwentów i ich wyszukiwanie według kilku kluczy. Obecnie nieco niemal 30 osób się „zarejestrowało”, czekamy na pozostałych i zaczynamy sprawdzać, czy taka baza danych spełnia swoje zadanie.

Zatem - przyłączajcie się!

 

ZOBACZ BAZĘ DANYCH ABSOLWENTÓW NA LINKEDIN =>>=>>

 

 

LinkiedIn

 

 

 

 

duze foto konf

 

 

V Konferencja Absolwentów on-line

czyli

przeżyjmy to jeszcze raz!

 

Zachęcamy do przeczytania relacji z tych sesji, na których nie mogliście być (być może nie mogliście w ogóle przyjechać...), a które mogą być dla Was ważne i interesujące.

Poniżej znajdziecie linki do różnego typu relacji - można przeczytać o wszystkim, o czym mówiono i obejrzeć nagrania z wykładów inauguracyjnych.

Jednym w efektów Konferencji było powstanie Internetowej Bazy Danych Stypendystów Programu Kirklanda. Więcej szczegółow znajdziecie TUTAJ.

 

 

otwarcie
Renata Koźlicka-Glińska,
Dyrektor Programowy PAFW
podczas otwarcia Konferencji 
Foto: Laurence Taylor
            I DZIEŃ  *  15 maja 2015


              11.00-13.00 – Obchody 15-lecia Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności (sala Balowa)

              14.30-15.00 – Otwarcie Konferencji Absolwentów Programu Stypendialnego im. Lane’a Kirklanda

              15.00–16.00 – Perspektywy i problemy wzrostu przemian gospodarczych
                                     w krajach Europy Środkowej  i Wschodniej

                                     Profesor Leszek Balcerowicz,
były Wicepremier i Minister Finansów, były Prezes NBP,
                                     Przewodniczący Rady Forum Obywatelskiego Rozwoju
              16.00-17.00 – Unia Europejska w niespokojnych czasach
                                    
Jarosław Pietras, były Szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej
                                     – Sekretarz Komitetu Integracji Europejskiej, Dyrektor Generalny Rady UE

              17.00–18.00 –
Stany Zjednoczone w świecie 2000-2015
                                     Andrew Nagorski, pisarz, publicysta, były Wiceprezes the EastWest Institute,
                                     Przewodniczacy Rady Dyrektorów Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności


 

 

 

 

 

II DZIEŃ  *  16 maja 2015


9.00-10.30 – Spotkania tematyczne, część A

A1. INNOWACJA I PARTYCYPACJA SPOŁECZNA. O roli działań obywatelskich w procesach transformacji
Jakub Wygnański, Pracownia Badań i Innowacji Społecznych Stocznia

A2. SPOŁECZNO-EKONOMICZNE KONSEKWENCJE MIGRACJI
dr Maciej Duszczyk, Instytut Polityki Społecznej UW

A3. MECHANIZMY I NARZĘDZIA KONTROLI OBYWATELSKIEJ. Watchdogi na straży praw - korzeni demokracji
Katarzyna Batko-Tołuć, Watchdog Polska

A4. PORADNICTWO PRAWNE I OBYWATELSKIE
Luba Krasnitskaya, Białoruś, absolwentka PK 2010/2011

A5. WYZWANIA FORMALNEJ, POZAFORMALNEJ I NIEFORMALNEJ EDUKACJI W KRAJACH PARTNERSTWA WSCHODNIEGO I ROSJI
Tigran Ohanyan, Armenia, absolwent PK 2013/2014

 

sala 2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


11.00-12.30 – Spotkania tematyczne, część B

B1. DECYDUJĄCA ROLA ŹRÓDEŁ INFORMACJI DLA SYTUACJI POLITYCZNEJ NA PRZYKŁADZIE UKRAINY
Oleksandr Piddubnyy, Ukraina, absolwent PK 2012/2013
Maria Przełomiec, polska dziennikarka, specjalistka od tematyki wschodniej

B2. KIRKLANDYŚCI DLA REFORM: OD DEBATY DO KONKRETNYCH DZIAŁAŃ
Oleh Levchenko, Ukraina, absolwent PK 2011/2012

B3. STAŻE NAUKOWE I ZAWODOWE W POLSCE: DOŚWIADCZENIA I PERSPEKTYWY
Sergiy Vasylyk, Ukraina, absolwent PK 2007/2008

B4. PERSPEKTYWY STWORZENIA MIĘDZYNARODOWEJ NAUKOWEJ SIECI ABSOLWENTÓW PROGRAMU KIRKLANDA
Oleksii Moldovan, Ukraina, absolwent PK 2012/2013

B5. INWESTOWANIE W CZASACH KRYZYSU: JAK UTRZYMAĆ I POWIĘKSZAĆ OSOBISTE ŚRODKI FINANSOWE W TRUDNYCH CZASACH
Borys Karpus, Ukraina, absolwent PK 2010/2011

B6. REFORMY A KRYZYS – WSPÓŁCZESNE WYZWANIA DLA EUROPY WSCHODNIEJ
Volodymyr Kuzyo, Ukraina, absolwent PK 2010/2011
Serhii Petru Mołdawia, stypendysta PK 2014/2015

 

 1 dzien grupka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14.00 – 15.30 – Spotkania tematyczne, część C

C1. KORUPCJA I JEJ PRZECIWDZIAŁANIE 
Grażyna Kopińska, Fundacja im. Stefana Batorego

C2. ZAGADNIENIA DECENTRALIZACJI
Paweł Prokop, Fundacja Inicjatyw Menedżerskich

C3. ROLA RUCHÓW EKOLOGICZNYCH W BUDOWANIU SPOŁECZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO
Rafał Serafin, Fundacja Partnerstwo dla Środowiska

C4. ANIMACJA KULTURALNA W ROZWOJU LOKALNYM. Zoom na instytucje kultury. Trendy. Wyzwania. Szanse
Marta Białek-Graczyk, Dominik Mosiczuk, Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę"

 

 1 dzien powitania

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZOOM NA INSTYTUCJE KULTURY. TRENDY. WYZWANIA. SZANSE

Wyobraź sobie:

  • dom kultury, w którym nie ma gotowego programu, a mieszkańcy decydują o tym, co będzie się w nim działo;
  • bibliotekę, w której użytkownicy nie tylko wypożyczają książki ale spotykają się na kawie, uczą przygotować swoje CV i obrobić zdjęcie w programie graficznym;
  • organizację pozarządową, która wspólnie z seniorami planuje zagospodarowanie przestrzeni lokalnego parku;
  • nieformalną grupę, która postanawia zawalczyć o stworzenie centrum lokalnej aktywności i to robi;
  • dwójkę przyjaciół, która zakłada prywatny dom kultury przyciągający setki odbiorców z okolicznych miejscowości.

To wszystko dzieje się w Polsce. Instytucje kultury przeżywją dynamiczne zmiany. Otwierają swoją przestrzeń dla mieszkańców, pytają ich o potrzeby i plany. Eksperymentują. Funkcje instytucji kultury przestają pełnić tylko publiczne placówki finansowane ze środków samorządu, ale przejmują je organizacje pozarządowe i oddolne grupy.

Podczas spotkania prowadzący chcieli pokazać jak zmienia się i rozszerza pojęcie instytucji kultury. Jak różnorodne inicjatywy społeczno-kulturalne mogą być prowadzone. Podzielili się doświadczeniami Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę“ w prowadzeniu zamian w instytucjach kultury oraz zapytamy uczestników o ich diagnozę instytucji kultury w krajach pochodzenia.

 

marta-biaekProwadzenie:

Marta Białek-Graczyk

Prezeska Zarządu Towarzystwa Inicjatyw Twórczych "ę" (http://e.org.pl/), superwizorka linni Otwarty Sektor Kultury, koordynatorka programu "Zoom na domy kultury". Socjolożka i dziennikarka. Autorka projektów społecznych i książek poświęconych animacji kultury i działaniom społecznym. Prowadzi szkolenia z zakresu tworzenia i zarządzania projektami społecznymi.

 

DMosiczukDominik Mosiczuk

Koordynator w Towarzystwie Inicjatyw Twórczych „ę“ odpowiedzialny m.in za współpracę zagraniczną. Absolwent stosunków międzynarodowych oraz filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. Od 2006 roku związany zawodowo z sektorem pozarządowym. Realizował projekty społeczne i rozwojowe na Ukrainie, w tym dotyczące aktywizacji osób starszych (m.in. zainicjował powołanie we Lwowie pierwszego Uniwersytetu Trzeciego Wieku).

 

 

JASKÓŁKI ZMIAN, CZYLI CO NOWEGO W ANIMACJI KULTURY

Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę” - od pomysłu do realizacji

Prowadzący rozpoczęli sesję od przedstawienia krótkiego filmu, będącego wizytówką Towarzystwa Inicjatyw Twórczych ę.

Następnie Marta Białek-Graczyk opowiedziała o tym, czym zajmuje się prowadzona przez nią organizacja, a także o tym, jak powstała i jak zmieniała się na przestrzeni 13 lat. Towarzystwo Inicjatyw Twórczych “ę” jest przykładem organizacji, która jako grupa przyjaciół świeżo po studiach, chciała z jednej strony robić coś ciekawego w życiu, ale także dzielić się z innymi swoimi umiejętnościami, pasjami i zasobami.

- Byliśmy nomadyczną organizacją. Jeździliśmy po Polsce, pracując głównie z dziećmi i młodzieżą w małych miejscowościach i robiliśmy coś, co według nas jest animacją kultury, czyli ożywialiśmy lokalne społeczności poprzez działania kulturalne.

Po kilku latach zespół uznał, że chce działać na większą skalę, już nie tylko poprzez bezpośrednie, lokalne działania, ale także poprzez wspieranie innych organizacji, instytucji i pojedynczych osób w działaniach na rzecz lokalnych społeczności poprzez animację kultury. Wsparcie dotyczy całego procesu: od pomysłu do realizacji.

- Policzyłam ostatnio, że pomogliśmy 700 projektom, od kiedy zaczęliśmy działać. Staliśmy się platformą, inkubatorem pomysłów. To dlatego dziś możemy opowiedzieć Wam o nowych, ciekawych trendach w animacji kultury i o tym, co interesującego w tym zakresie dzieje się obecnie w Polsce.

 

Instytucje kultury – pojęcie definiowane na nowo

Zdaniem Marty Białek-Graczyk jesteśmy obecnie w Polsce w bardzo ciekawym czasie – wiele instytucji kultury zmienia się, zastanawia się nad swoją rolą, formułuje ją na nowo. Ten proces to poszerzanie pojęcia instytucji kultury. Kiedyś to był budynek, zespół ludzi ze stałym wynagrodzeniem, z konkretnym budżetem. Od niedawna to pojęcie się rozszerza: niekoniecznie trzeba mieć budynek czy zespół, nie trzeba mieć nawet stałego budżetu, żeby być instytucją kultury. „Instytucja kultury” coraz częściej jest tak kwalifikowana ze względu na funkcję, jaką pełni.

Oto kilka przykładów kierunków zmian tak właśnie rozumianych instytucji kultury w Polsce.

     Rewolucja, która dokonuje się na naszych oczach, związana jest z braniem odpowiedzialności za to, co się dzieje w najbliższej okolicy, za przestrzeń, w której się żyje. Z jednej strony mieszkańcy chcą, żeby im osobiście żyło się lepiej, ale wiedzą też, że to dotyczy innych ludzi. Przykładem takiej „jaskółki” jest inicjatywa Otwarty Jazdów. Osiedle Jazdów, w Śródmieściu, przy Parku Ujazdowskim, to osiedle drewnianych domków. Powstało w 1945 roku, miało być tymczasowe. Część z domków miała charakter mieszkaniowy, część pełniła funkcje użyteczne. Burmistrz dzielnicy uznał, że warto sprzedać ten teren deweloperom, burząc domki. Ku zaskoczeniu władz, a także wielu warszawiaków, zawiązała się grupa, która postanowiła zawalczyć o to, żeby domki zostały. Uznali, że to ważna przestrzeń, zadawali pytania, czy władze mogą sprzedać ten teren na cele komercyjne. Formą protestu, obok petycji, były liczne działania społeczne, wydarzenia kulturalne prowadzone właśnie na tym terenie, wykorzystujące potencjał miejsca. W efekcie władze wycofały się ze swojej decyzji. Domki zostają, część z nich zostanie przeznaczona na cele społeczno-kulturalne.

Nagle oddolny ruch mieszkańców i aktywistów sprawił, że ludzie poczuli: „tak, przejmujemy to miejsce, chcemy, żeby pełniło funkcje kulturalne i społeczne”. I to się udało – podsumowała Marta Białek-Graczyk.

     Drugi trend polega na definiowaniu swojej roli przez instytucje kultury iwłączaniu w ten proces osób z zewnątrz, spoza samej instytucji.Od pewnego czasu instytucje kultury zaczęły zadawać sobie pytania: po co jesteśmy, dla kogo, jak powinniśmy działać? To nowe zjawisko w Polsce.
– Wiele lat temu robiliśmy pierwsze badanie domów kultury i pytaliśmy dyrektorów o ich misję. Byli zadziwieni ialbo nie umieli odpowiedzieć, albo cytowali jakieś dokumenty, ale nie pochodziło to od nich. To teraz się zmienia. Instytucje stają się refleksyjne.

Szczególnie ważne, że w tym procesie refleksji uczestniczą coraz częściej nie tylko ludzie zarządzający instytucją, ale także pracownicy, mieszkańcy, wolontariusze osoby w różny sposób związane z tym miejscem.

Jak można przeprowadzić taki proces definiowania swojej roli? Marta Białek-Graczyk przytoczyła przykład domu kultury w Milanówku, gdzie wykorzystując formę mobilnej instalacji-domku pytano mieszkańców, jakie są ich oczekiwania, czego by chcieli, czego im brakuje w ofercie tej placówki. W efekcie mieszkańcy opowiedzieli nie tylko o swoich potrzebach, ale także zaoferowali swoje umiejętności i pomysły na to, jak oni sami mogliby się zaangażować. W ten sposób dwuosobowy zespół biblioteki, przy udziale mieszkańców, bardzo poszerzył swoją ofertę pojawiło się mnóstwo nowych zajęć, prowadzonych przez różne osoby, które dzieliły się swoimi pasjami i zdolnościami.

     Kolejne nowe zjawisko to inicjatywy, prowadzone przez grupy nieformalne, ludzi, którzy widzą jakąś społeczną potrzebę i ją zaspokajają. Taką inicjatywą jest akcja „Warszawa czyta”. W ramach akcji grupa pasjonatów, osób, które lubią czytać i lubią Warszawę, wybiera jedną książkę i wokół niej organizuje różne aktywności w mieście. Inicjatywa z roku na rok się rozwija, w tym roku głosować na książkę mógł każdy. Budżet nie jest wysoki, głównym źródłem finansowania jest crowdfunding, czyli środki od osób prywatnych.
– Czy to jest instytucja kultury? Moim zdaniem tak – podsumowała Marta Białek-Graczyk.

     Coraz częściej zdarzają się także hybrydowe formy działania, a przykładem jest dom kultury Inspiro w małej miejscowości pod Krakowem. Stał tam pusty budynek. Lokalne stowarzyszenie poszło do wójta z propozycją poprowadzenia w tym miejscu domu kultury. Wójt się zgodził. W ten sposób powstała hybryda miejsce jest częściowo finansowane prze gminę, częściowo z zewnętrznych dotacji, a także przez uczestników organizowanych tam wydarzeń.

     – Ostatnia jaskółka jest nam w “ę” bardzo bliska. To instytucja kultury, jako miejsce do działania. Te instytucje, które mają 4 ściany, sprzęt, ludzi otwierają swoje zasoby. Chcesz działać? My ci pomożemy, udostępnimy ci to, czego potrzebujesz.

Towarzystwo Inicjatyw Twórczych “ę” realizuje takie właśnie działania, między innymi prowadząc program Laboratorium Pomysłów. Społecznicy i animatorzy, którzy chcą zrobić coś, żeby mieszkańcom Warszawy żyło się lepiej, znajdą w “ę” wsparcie dla realizacji swoich pomysłów. Stowarzyszenie także chętnie dzieli się pomysłami. Na stronie internetowej e.org.pl można znaleźć inspiracje – gotowe scenariusze do różnych działań animacyjnych. Działa także sieć Latających Animatorów Kultury, grupa około 70 osób, dzielących się pomysłami na działania w całej Polsce.

 

Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę” wędruje w świat

– Zaczynaliśmy jako organizacja nomadyczna– rozpoczął swoją prezentację Dominik Mosiczuk. –Teraz chcemy wędrować w świat z naszymi pomysłami, ale też uczyć się, podglądać, jak to robią inni.

Rozwój międzynarodowy, zwłaszcza w krajach Europy Wschodniej, to strategiczny kierunek rozwoju „ę”. Wszędzie, bez względu na miejsce, stowarzyszenie ma ten sam cel i tę samą ideę: pracować lokalnie z ludźmi, z ich oddolnymi inicjatywami, gdzie animacja kulturalna jest narzędziem zmiany. Zaproszenie adresowane jest do animatorów, społeczników, organizacji pozarządowych, grup nieformalnych, twórców.

Jednym z przykładów takiej współpracy są działania we Lwowie. Władze Lwowa zdecydowały się na realizację programu rewitalizacji jednej z dzielnicPodzamcza. Dwie członkinie sieci Latających Animatorów Kultury pojechały tam, aby opowiedzieć, jak można pracować z lokalną społecznością, jak animować ludzi. W tym czasie był tam organizowany pierwszy festiwal sąsiedzki, więc także w tym zakresie „ę” dzieliło się swoim doświadczeniem i pomysłami.

Inne działania „ę” poza granicami Polski to między innymi:

-          praca i wymiana doświadczeń z menadżerami kultury z Mińska

-          prezentowanie metod i narzędzi: treści z zakładki „pomysły do zrobienia” na stronie e.org.pl będą tłumaczone na język mołdawski i rosyjski

-          wizyta we Lwowie i praca z bibliotekami: czym może być nowoczesna biblioteka, nietypowe działania promocyjne, zdobywanie czytelników, partnerów, współtwórców oferty

-          nawiązywanie kontaktów międzynarodowych, poszukiwanie partnerstw: wkrótce powstanie szkoła animatorów w Kazaniu

-          wizyta studyjna w Mołdawii, we współpracy z Fundacją Edukacja dla Demokracji, praca z domami kultury: jak mogą się zmieniać, modernizować swoje programy

Po częściach prezentacyjnych uczestnicy zostali zaproszeni do pracy warsztatowej w grupach.

 

Redakcja: Dorota Setniewska

 

Ruchy ekologiczne odegrały ważną rolę w ukształtowaniu społeczeństwa i gospodarki, w których dzisiaj żyjemy. Niektórzy uważają, że zawdzięczamy ruchom ekologicznym w Polsce odzyskanie suwerenności, ponieważ walka o czyste środowisko była od początku fundamentem walki o wolność i budowę państwa demokratycznego. Nie ulega wątpliwości, że w dzisiejszej Polsce prawo do czystego środowiska naturalnego przyjmuje się powszechnie jako podstawę dla zapewnienia jakości życia codziennego dla naszego i dla przyszłych pokoleń. Poszanowanie wartości ekologicznych wpisano również w wizje i programy rozwoju Unii Europejskiej. 

Czym były, czym są i czym mogą być ruchy ekologiczne w Polsce? Jakie jest miejsce i rola pozarządowych organizacji ekologicznych w kształtowaniu ruchu ekologicznego i społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i poza nią? Czym wyróżnia się ruch ekologiczny w Polsce? Jakie są uwarunkowania, bariery i możliwości rozwoju ruchów ekologicznych w Polsce i poza nią? Czy muszą być one koniecznie obywatelskie? Jak wygląda finansowanie ruchów ekologicznych? Kto je finansuje, na jakich zasadach i w jakim celu? W jaki sposób ruchy ekologiczne w Polsce wpisują się w działania proekologiczne w innych krajach oraz w działania Unii Europejskiej, międzynarodowych organizacji proekologicznych, biznesu oraz instytucji międzynarodowych? Po prezentacji przewidziana była dyskusja.

 

rafal-serafin Spotkanie poprowadził:

Rafał Serafin

Prezes Zarządu Fundacji Partnerstwo dla Środowiska, która powstała w 1992 roku z inicjatywy grupy amerykańskich fundacji jako instrument wspierania finansowego, rzeczowego i merytorycznego obywatelskich inicjatyw i działań proekologicznych.
Absolwent Uniwersytetu East Anglia w Anglii oraz Uniwersytetów Toronto i Waterloo w Kanadzie. Od 30 lat zajmuje się problematyką partnerstwa międzysektorowego dla rozwoju zrównoważonego, które angażuje firmy, organizacje społeczne i instytucje publiczne we wspólne działania. Od 15 lat współpracuje z International Business Leaders Forum w Londynie, angażującym firmy o zasięgu globalnym w działania partnerskie na rzecz rozwoju zrównoważonego z organizacjami pozarządowymi oraz instytucjami publicznymi (
www.iblf.org). Aktywnie współpracuje z praktykami partnerstwa na całym świecie w ramach sieci „brokerów partnerstwa”, akredytowanych przez Międzynarodowe Forum Liderów Biznesu (www.partnershipbrokers.org).

 

PREZENTACJA RAFAŁA SERAFINA PRZEGOTOWANA NA KONFERENCJĘ


 

Rafał Serafin w swoim wystąpieniu postawił sobie trzy cele. Po pierwsze, jako osoba, która od roku 1980 partycypuje w zmianach w Polsce, szczególnie tych dotyczących ekologii, chciał się podzielić swoją perspektywą i przemyśleniami. Po drugie, opowiedzieć w tej historii o miejscu i roli Fundacji Partnerstwo dla Środowiska – organizacji, z którą jest związany. I po trzecie, opowiedzieć o problemach, z jakimi borykają się polskie organizacje.

 

Żyjemy w globalizującym się świecie
Obecnie nasze kraje są w zupełnie innym miejscu niż były 30 lat temu, ale organizacje ekologiczne dzisiaj, podobnie jak i 30 lat temu, muszą się dostosować do aktualnych uwarunkowań. A dzisiaj podstawowe uwarunkowanie to globalizujący się świat. To oznacza, że – i to jest zasadnicza różnica w porównaniu do sytuacji sprzed 30 lat – musimy działać równolegle lokalnie, krajowo, regionalnie i globalnie.
– Kiedyś się mówiło „Myśl globalnie, działaj lokalnie”. Dzisiaj to już nie wystarczy. Musimy działać równocześnie globalnie – mówił Rafał Serafin.

 

Fundacja Partnerstwo dla Środowiska

Fundacja powstała w 1991 roku. Jej korzenie sięgają początku reform (reforma samorządowa). Od samego początku Fundacja stawiała sobie szczytny cel: poprawiać jakoś życia i propagować zasady zrównoważonego rozwoju. Fundamentem i programem, z którego wyrosła było działanie lokalne.
– Polska przeżywała wówczas rozkwit prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego. Właściwie nie było organizacji pozarządowych jako takich, ale obywatele sami próbowali robić różne rzeczy, także na kanwie ekologii – wspominał Serafin.

W tym czasie ekologia stawała się ważnym tematem na arenie międzynarodowej. W 1992 roku odbył się światowy Szczyt Ziemi w Rio de Janeiro, podczas którego zarówno organizacje pozarządowe, jak i firmy mogły się wypowiedzieć i zaprezentować swoje stanowiska w pertraktacjach międzynarodowych dotyczących ekologii.

 

– To się zbiegło z tym, czego doświadczaliśmy w Polsce – mówił dalej Serafin.

Różne amerykańskie fundacje postanowiły pomóc i zaczęły przekazywać do Polski pieniądze. Tak było też w przypadku Fundacji Partnerstwo dla Środowiska, która była w zasadzie inicjatywą kilku amerykańskich fundacji.

 – Amerykanie to praktyczny naród, więc na początku chodziło o to, aby różni ludzie mogli np. zapłacić za bilet i przyjechać na spotkanie z Rzeszowa do Krakowa, czy aby mogli zapłacić za telefon i w ten sposób, aby mogli uczestniczyć w przebudowie kraju. Ideologia społeczeństwa obywatelskiego przyszła później – wspominał Rafał Serafin.

Powstał program małych grantów (ok. 50 dolarów), którymi dysponowała grupa ekologów. Miał trwać dwa lata. Pieniądze na ten cel przekazała Fundacja Marshalla.

Działania oddolne budują fundament dla zrównoważonego rozwoju

Od samego początku istotą działalności i finansowania Partnerstwa dla Środowiska było to, aby dać obywatelom możliwość praktycznego zaangażowania się w poprawę swojego życia.

 – Ta filozofia jest aktualna do dzisiaj, chociaż może w innej w formie – przyznał Serafin. – Cały czas chodzi o działalność oddolną, która sama w sobie może nie ma wielkiego znaczenia, ale ma znaczenie dla osoby, rodziny, czy społeczności, która podejmuje te działania. I przełamuje to, co jest charakterystyczne dla krajów postsowieckich: czekanie, że ktoś inny nam pomoże, coś zrobi. Jeśli jesteśmy w stanie sami sobie pomóc, to dlaczego ktoś innym ma nam pomagać? I jeszcze dawać pieniądze. To jest dziedzictwo komunizmu, przyzwyczajono nas, że trzeba czekać. Na coś. Zmiany w Polsce nastąpiły dlatego, że w sumie niewielka grupa ludzi uznała, że trzeba i można działać inaczej. Ekologowie byli częścią tego procesu od początku.

 

 Osobista perspektywa

 –To jest moja perspektywa jako uczestnika tych wydarzeń – przypomniał Serafin. – Nigdy nie byłem na pierwszej linii. Zawsze, ja i organizacja, z którą jestem związany, odgrywaliśmy rolę wspierającą, umożliwiając działanie innym – czy poprzez finansowanie, czy poprzez lobbing. W dużej mierze sukcesy należy przypisać innym. Można powiedzieć, że takie działanie z tyłu, a nie na barykadzie jest łatwiejsze, ale wszystkie te elementy są potrzebne. I protesty, i zaplecze.

Osobista historia Rafała Serafina jest dość specyficzna. Urodził się w Anglii. W rodzinie, która pochodzi z dzisiejszej Ukrainy, a niegdyś były to ziemie polskie. Rodzina po wojnie została w Anglii. Ale zawsze byłą związana z Polską. Rafał Serafin, jako dziecko, często jeździł do Polski.

W roku 1980 przyjechał do Polski, aby tutaj zebrać materiały do swojej pracy dyplomowej, poświęconej ochronie środowiska.

– Przyjechałem pod koniec lipca. W Anglii jeszcze nic nie było wiadomo o strajkach na Wybrzeżu – wspominał. – Wtedy w ekologii niewiele można było zrobić, więc zajmowałem się sprawami wiejskimi. Moja praca dyplomowa była o rolnictwie, robiłem ją w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Miałem przepustkę, mogłem jeździć po Polsce i o to mi właściwie chodziło, aby pojeździć, pozwiedzać, a przy okazji napisać jeszcze pracę dyplomową i jakoś wpleść w nią wątki ekologiczne. Byłem wtedy obywatelem brytyjskim. W Polsce miałem status cudzoziemca. Jak tylko wysiadłem z pociągu i dotarłem do rodziny w Warszawie, zadzwoniła moja mama z Londynu i powiedziała, abym natychmiast wracał i broń Boże nie jechał do Gdańska. Byłem wtedy młody i głupi, więc oczywiście od razu wsiadłem do pociągu i pojechałem do Gdańska. I tam się wplątałem w sprawy solidarnościowe, ale też w dość specyficzny sposób. Solidarność, gdy się tworzyła, próbowała jako ruch społeczny odpowiadać na różne problemy, które się wtedy pojawiały w społeczeństwie. Stworzono 14 czy 15 zespołów roboczych dotyczących różnych problemów, w tym jeden dotyczący ekologii. Ja się o tym jakoś dowiedziałem i tam trafiłem. I tak ta historia potem się rozwinęła.

W 1981, w czasie stanu wojennego, był w Londynie. Pojechał do Kanady, aby zrobić kolejne studia magisterskie.

 – Mój bardzo mądry profesor powiedział mi wtedy: „Nie ma co się obrażać na Polskę, na reżim. Twoje zadanie to się wykształcić, bo sprawy środowiska będą nadał ważne” – mówił Rafał Serafin. – Tak zrobiłem. Potem od 1985 roku jeździłem do Polski już regularnie, po drodze zrobiłem doktorat. W 1992 roku miałem tę możliwość, aby pójść do ambasady polskiej w Londynie i na podstawie legitymacji harcerskiej zostałem obywatelem polskim. W Polsce jestem od 1991 roku i w taki czy inny sposób, od samego początku, cały czas jestem związany z Fundacją Partnerstwo dla Środowiska.

 

Dlaczego ekologia?

 – Na początku lat 90. coraz więcej ludzi zaczęło się martwić, że podstawa dla naszego życia: czysta woda i czyste powietrze są zagrożone. Nie traktujemy tych życiotwórczych procesów ekologicznych jako podstawy dla naszej gospodarki. Początkiem lat 90., gdy robiliśmy reformy, dużo się o tym mówiło, ale z perspektywy czasu, ekologia jest coraz mniej ważna – zauważył Serafin. – Dla Leszka Balcerowicza, który odegrał ważną rolę w reformach w Polsce, ekologia była miłym dodatkiem, którym można się zająć później. Rozumiem jego punkt widzenia, gospodarka była przecież zbankrutowana, ale to był przedmiot kontestacji.

– To jest Kraków dzisiaj – opowiadał Rafał Serafin, pokazując zdjęcie Krakowa. – Mamy duży problem ze smogiem, z powietrzem. Gdyby nie organizacje ekologicznie, nie byłby to problem polityczny. A dzisiaj takim jest.

Kraków startował do miana organizatora zimowej olimpiady. Organizacje ekologiczne, także te w nowym wcieleniu ruchów miejskich, doprowadziły do referendum w tej sprawie. Podano również informacje o jakości powietrza.

 – Nie były one może utajniane, ale omijane – mówił Serafin. – Doprowadziliśmy do referendum, w efekcie którego miasto Kraków wycofało się z organizacji olimpiady.

 Zanieczyszczenie powietrza w Krakowie to nie nowy problem. Jest on ciągle aktualny od końca lat 70. i początków 80. Wówczas źródła zanieczyszczenia były inne. To były duże zakłady przemysłowe, np. Huta Lenina, największa huta stali w Europie w latach 70. 35 tys. ludzi tam pracowało. Dzisiaj źródłami zanieczyszczeń są samochody i niska emisja. Najciekawsze jednak jest to, jak ten problem jest traktowany. Jaki jest do niego stosunek organizacji pozarządowych, mediów, instytucji publicznych i obywateli?

 

Czym są ruchy ekologiczne?

– Ruch ekologiczny to jest każdy z nas – przekonywał Rafał Serafin. – Ekologia jest za ważna, aby zostawić ją tylko organizacjom ekologicznym. Jeśli zostanie to problem tylko organizacji ekologicznych, to go nie rozwiążemy. Jest bardzo dużo ideologii w tej dziedzinie, a polskie organizacje są szczególnie podatne na takie postawy. To jest jeden z powodów, dlaczego ruch ekologiczny nie odgrywa dzisiaj tak dużej roli, jaką mógłby.

Ekologiem może być każdy z nas, wystarczy tylko chcieć. Jednak zdaniem Rafała Serafina, kilkudziesięcioletnie doświadczenia wskazują, że w Polsce prawdopodobnie większość ludzi nie przyjmie postaw ekologicznych. Nawet, jeśli chce. Uważamy bowiem, że problemy ginących gatunków, zanieczyszczonego powietrza i środowiska są niczyje. W związku z tym zawsze czekamy – szczególnie w ujęciu dziedzictwa postkomunisycznego – na kogoś, kto miałby je rozwiązać.

– W Polsce, szczególnie w ostatnich latach, rozpowszechniła się taki pogląd, zgodnie z którym wszystko, co się nam udało, co jest dobre – gospodarka, drogi itd. – to jest zasługa nas, obywateli. A wszystko co jest złe – to rządzący, politycy i sfera publiczna – tłumaczył Serafin. – Jest dysonans pomiędzy tym, co nas dotyczy bezpośrednio jako obywateli czy grup obywateli a naszymi rządzącymi. Obecnie jesteśmy w bardzo ciekawym momencie naszej politycznej historii. Przed nami druga tura wyborów prezydenckich, wybory sejmowe jesienią. I ten aparat rządzący, establishment przekonuje nas, że obywatel właściwie nie jest potrzebny. Ale powstają różne ruchy, w tym ekologiczne, które są zniecierpliwione czekaniem na ten lepszy świat.

 

Co to znaczy mieć postawę proekologiczną?

Po pierwsze, oznacza to szanowanie przyrody, jako czegoś, co daje nam możliwość życia. Przyroda nie jest tylko miłym dodatkiem. Można spróbować nie oddychać albo nie pić wody, ale to się nie uda. To jest podstawa naszego życia. Gdy jest problem z zanieczyszczoną wodą, czy powietrzem, to nie można tego zostawić na później, bo mamy ważniejsze sprawy (bo np. musimy ratować banki, czy zająć się tymi, którzy się zadłużyli we frankach szwajcarskich).

Podstawowa sprawa, to określić problem, z jakim mamy do czynienia. Czysta przyroda to jest podstawa naszego życia, naszej gospodarki. Tu nie ma wyboru: albo gospodarka albo ekologia. Nie można używać argumentów, że na czyste powietrze nie ma pieniędzy. To jest kwestia potrzeby.

Po drugie, to jest postawa nas, jako osób indywidualnych, ale także naszych rodzin, instytucji publicznych i wielu innych podmiotów. To my tworzymy sposób, w jaki gospodarujemy zasobami naturalnymi.
– To nie rząd, to nie prezydent Krakowa nie chce rozwiązać problemu korków w Krakowie, czy brudnego powietrza, bo to my, naszych zachowaniem, tworzymy te korki i te zanieczyszczenia – tłumaczył Serafin. – Każdy z nas ma obowiązek i możliwość oddziaływania. Jako Fundacja zajmujemy się teraz żywnością, tym co jemy, skąd to jedzenie pochodzi. Każdy z nas ma trzy lub pięć razy dziennie możliwość podjąć bardziej lub mniej świadomą decyzję w tej sprawie. Robi różne kompromisy. Mówimy o tym, jak te kompromisy zawierać w życiu codziennym.

Po trzecie, postawa ekologiczna to także uwzględnienie spraw natury w prawach człowieka. W czerwcu papież Franciszek zapowiedział opublikowanie encykliki poświęconej ochronie środowiska. Dla niego sprawy ekologii, zmian klimatycznych są bezpośrednio związane z ubóstwem, z faktem, że światem rządzą pieniądze nie ludzie itd. Można powiedzieć, że w ten sposób papież reprezentuję postawę ekologiczną. To może mieć ogromne znaczenie dla nas w Polsce, jeśli chodzi o przełożenie na nasz kościół, który nie jest specjalnie proekologiczny, ale mógłby być.

 

Ruch ekologiczny w Polsce

Ruch ekologiczny w Polsce należy rozumieć w czterech wymiarach: jako ruch protestu, ruch ekspercki, polityczny i jako ruch, poszukujący nieustannie innych rozwiązań. Jest to ruch ludzi niespokojnych, dla których status quo jest nie do przyjęcia.
– Ten ostatni wymiar szczególnie widać w Polsce właśnie teraz, w okresie wyborczym. Mamy dużo młodych ludzi, którzy nie głosowali, ponieważ nie chcieli oddać głosu na twarze, które nierzadko są w polityce od 25 lat. Żyjemy w niespokojnych czasach. Przeżywamy dzisiaj nowe wydanie ruchu ekologicznego – uważa Serafin, który obecnie swoją rolę w pracy z młodymi ludźmi postrzega jako przypominane o tym, że historia jest ważna i że niektóre rozwiązania już były wprowadzone. – Mieliśmy już program ograniczania, likwidacji niskiej emisji w 90. roku. Mieliśmy smogi.

 

Ruch protestu

– Historię można opowiadać w różnoraki sposób. Dla mnie powstanie ruchu ekologicznego w Polsce  nie jest zjawiskiem roku 80, ale czymś co się zaczęło w Polsce już po I wojnie światowej, gdy Polska odzyskała niepodległość – mówił Serafin. – Wtedy sprawy ochrony przyrody też były istotne. Pierwsza znacząca organizacja ekologiczna, która funkcjonuje do dziś, to Liga Ochrony Przyrody, która powstała w 1928 roku. Pierwsza ustawa o ochronie przyrody została uchwalona przed wojną. I pierwsze konflikty o przyrodę i o rozwój na terenach chronionych też były przed wojną. Myślę tu o kolejce w Tatrach, na Kasprowy Wierch, która została w 1938 roku wybudowana nielegalnie. Cała Rada Ochrony Przyrody wtedy zrezygnowała. Chcę przez to powiedzieć, że konflikty pomiędzy ekologami a władzą, establishmentem wcale nie są zjawiskiem nowym. Te cztery wymiary ruchu ekologicznego występowały zawsze, ale w różnych momentach różne z nich były istotniejsze.

W 1980 roku powstał Polski Klub Ekologiczny, pierwsza nowoczesna organizacja, która się wpisywała się w różne międzynarodowe działania. PKE w Krakowie doprowadził do zamknięcia niektórych z najbardziej zanieczyszczających środowisko zakładów.
– Ale co ważniejsze, że już wtedy, w roku 80. to się przełożyło na aparat PRL-wski – zauważył Serafin. – Ówczesna rada ministrów przyjęła ustawę o ochronie i kształtowaniu środowiska. W latach PRL ochrona środowiska była istotnym elementem całego systemu. Powstały wtedy ponad 23 parki narodowe i cały system ochrony przyrody, który dzisiaj został już rozmontowany.

Z czego wynikało to przychylne traktowanie spraw przyrody. Rafał Serafin przytoczył anegdotę ze swojego życia:
– Pewnego razu zostałem „zwinięty” przez Służbę Bezpieczeństwa. Gdy zobaczyli, że mam brytyjski paszport, to oczywiście wzięli mnie na przesłuchanie, z kim się spotykam itd. I bardzo szybko ci panowie zorientowali się, że chociaż jestem Anglikiem, to mówię po polsku i właściwie głównie interesowały ich te sprawy, o których teraz mówię. Czy tę wodę można pić? Co z tym powietrzem? Oni też mieli rodzinę, dzieci i wątpliwości, czy to, co mówi im „góra” jest prawdą. Wtedy zrozumiałem, że kwestie ochrony środowiska są niezależne od poglądów politycznych. Jeśli jesteś ZOMO-wcem, to musisz pić tę samą wodę.

W tamtych czasach ekologia jako temat stwarzała okazję – i na pewno Solidarność to wykorzystywała, chociaż może nie świadomie – do platformy dialogu. W Krakowie to się odbywało. Do takiego stopnia, że PKE był jedną z niewielu organizacji pozarządowych, które nie zostały zlikwidowane po 1981 roku, gdy wprowadzono stan wojenny. I cały czas funkcjonowała przez te wszystkie lata. Potem okazało się, że funkcjonariusze SB byli w zarządzie PKE, były podsłuchy itd.
– Ale ich główna motywacją było pozyskiwanie rzetelnych informacji o stanie środowiska. Nawet czytałem później książki różnych uczonych, którzy pisali, że do Okrągłego Stołu doszło właśnie ze względu na ten dialog, który wtedy zaczynał się wokół ekologii. On się nie zaczynał w dobrej woli, co jest istotne. Zaczynał się od potrzeby. Jak jest dezinformacja, każdy mówi coś innego, to szukasz tych źródeł, do których masz zaufanie – opowiadał Serafin.

Potem przez całe lata 80. ekologia była na topie. Dużą rolę odegrał w tym Czarnobyl, który dał dużo energii nieformalnym organizacjom i działaczom ekologicznym. Druga połowa lat 80. to były demonstracje, aktywizm obywatelski w związku z budową elektrowni atomowej w Żarnowcu. Polska chciała wybudować tam elektrownię tego samego typu, jaka była Czarnobylu. W 1987 roku (lub 1988 r.) wywalczono referendum w tej sprawie, które zostało ostatecznie przeprowadzone przez rząd Mazowieckiego w 1991 roku, ale tylko w woj. gdańskim. 80% społeczeństwa opowiedziało się przeciw budowie elektrowni atomowej i odstąpiono od tej inwestycji.

 

Druga taka kontrowersja, wokół której mobilizowali się ludzie z całej Polski, to była zapora w Czorsztynie.

Te wszystkie wydarzenia spowodowały, że gdy w 1989 r. został zwołanym Okrągły Stół, to przy jednym z podstolików rozmawiano o ekologii właśnie.
– Trzeba pamiętać, że to nie było jakoś świadomie uwzględniane – przypominał Serafin. – Była po prostu spora grupa osób, która się tymi sprawami interesowała i zajmowała, więc taki stolik stworzono. Nie można powiedzieć, że to była jakaś strategia Solidarności. Ale ważne, że to było.

Gdy powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego, założono Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, który działa do dzisiaj. Największa instytucja publiczna, jeśli chodzi o finansowanie ochrony środowiska w Polsce.
W 1990 roku powstała  też lista największych trucicieli, tzw. Lista 80. Wówczas problemami Krakowa, smogiem itd. bardzo przejął się Georg Busch, który zainicjował program (20 mln dolarów) na likwidację niskich emisji. Wtedy rozpoczął się „romans” ekologii z Amerykanami.

W 1991 roku powstało Partnerstwo dla Środowiska. Potem zaczęły powstawać inne programy, które też bazowały na małych grantach.

– Warto zwrócić uwagę na jeden ważny polski eksperyment, który nigdy potem nie był powielany: Ekofundusz, czyli konwersja polskiego długu na duże programy ekologiczne, min. likwidacja elektrowni – wspominał Rafał Serafin. – Nawet takie osoby, jak premier Leszek Balcerowicz były wówczas zainteresowane ekologią. Ale nie dlatego, że ekologia to ważna rzecz, ale dlatego, że dzięki temu możliwa była redukcja zadłużenia. W tamtym czasie uważano, że konwersja długu uratuje świat. Miało być to powielane we wszystkich krajach, ale chyba tylko w Puerto Rico powstał taki drugi fundusz. Opowiadając o tym chcę pokazać, że zarówno wówczas i teraz też ekologia może być instrumentem do rozwiązania nieekologicnych problemów. Jeśli tylko taki sposób jesteśmy w stanie to przedstawić, to zawsze jesteśmy w stanie szerszą grupę zwolenników pozyskać.

W 1997 r. powstawała nowa polska konstytucja. Był duży ruch obywatelski, szczególnie wśród ekologów, aby wpisać do niej zrównoważony rozwój. To się udało. To daje różne możliwości, które jednak nie były wykorzystywane. Głównie dlatego, że weszliśmy do Unii Europejskiej. Wraz z wejściem do UE, nasi rządzący przestali interesować się ekologią, bo nas obowiązywało prawo unijne. Wszystkie ekologiczne sprawy, o które walczyliśmy, stały się obowiązkiem, a nie wyborem. Wdrażamy wszystkie ekologiczne dyrektywy. Z punktu widzenia stanu ochrony środowiska jest zdecydowanie lepiej.

Jednak wokół działalności ekologicznej panowała generalna niechęć. Jest to traktowane jako piąta kolumna, poprzez którą polski przemysł ma być zniszczony. Ranga ministra środowiska z biegiem lat była coraz mniejsza. Nie upatrujemy już w ekologii narzędzia, aby mobilizować obywateli do załatwiania różnych innych sprawy.

To się właśnie zmienia. Końcem tego okresu niechęci był Szczyt Klimatyczny, który się odbył w Warszawie, w 2013 roku. Wydarzenie światowe, które właściwie minęło w Polsce bez echa. Nie zostało wykorzystane w żaden sposób, abyśmy przedstawili swoje argumenty, czy historię.

Dzisiaj pojawia się nowa energia zmian, chęć załatwienia spraw ekologicznych. To są ruchy miejskie, które zaczynają kwitnąć we wszystkich miasta w Polsce. Głównie młodzi ludzie. Ruchy konsumenckie. Biznes też jest bardziej proaktywny. Dla korporacji, które mają rozbudowane różne polityki ekologiczne, funkcjonowanie w kraju, który tego do końca nie uznaje, stwarza tę możliwość, że są one zainteresowane współpracą i zmianą. W ostatnich latach też widzimy dużą aktywność korporacji ekologicznych typu WWF czy Greenpeace.

Dzisiaj też mamy protesty, czasem dotyczące tych samych spraw: smogu w Krakowie, Tatr. Mamy zjawisko mas krytycznych – czyli aktywizm rowerzystów. Mamy obóz protestujących rolników przed Kancelarią Premiera.

Ruch ekologiczny w wymiarze protestów to nie są tylko organizacje ekologiczne. To są głównie obywatele, którzy są sfrustrowani, że ta woda, powietrze i gleba nie są takiej jakości, jak byśmy chcieli.

 

Ruch ekspercki
W latach 90. i jeszcze wcześniej sporo niezależnych organizacji produkowało różne raporty. Dzisiaj dzieje się to samo, chociaż może w innym układzie. Dzisiaj organizacje, które walczą o sprawy ekologiczne, funkcjonują w aparacie państwa, w komisjach sejmowych i na arenie międzynarodowej.
– Uczestniczymy w tym. Bierzemy udział w komisjach, które zajmują się żywnością. Można dyskutować, na ile jest to etyczne i efektywne itd., ale fakt jest taki, że rola ruchu ekologicznego, jako dostarczyciela ekspertyz i pomysłów opakowanych naukowo nadal jest istotna – podkreślał Rafał Serafin.

 

Ruch polityczny

Ruch ekologiczny zawsze był ruchem politycznym, od samego początku. I tak jest do dzisiaj. Odegrał ważną rolę podczas Okrągłego Stołu.

– Grupa, która wyłoniła się ze stolika ekologicznego była później częścią Unii Wolności. Także to oddziaływanie polityczne było zawsze i nadal się rozwija – mówił prelegent. – Mamy Partię Zielonych, która bierze udział w wyborach do parlamentu i do samorządu. Są ruchy miejskie, które angażują się w politykę na szczeblu lokalnym. W Krakowie doprowadziliśmy do tego, że sesje rady miasta są na żywo emitowane w internecie. Rowerowa masa krytyczna, która odbywa się w prawie każdym mieście pokazuje siłę tego ruchu i to także oddziaływuje na politykę.

 

Ruch rozwiązań alternatywnych

Jeśli chcemy rozwiązać jakiś problem, to najpierw trzeba go zrozumieć, określić w przełożeniu na moją społeczność, rodzinę, a potem szukać rozwiązania. Wiele organizacji, także Fundacja Partnerstwo dla Środowiska, skupia się teraz głównie się na tym:

W Polsce sprzedaż bezpośrednia żywności przetworzonej jest nielegalna. Nie można od rolnika kupić czegoś, co on wytworzył ze swoich produktów. Ale ludzie chcą kupować taką żywność, dlatego mamy szarą strefę, m.in. w postaci rozkwitu targów, na których kupuje się żywność prosto od rolników. Jest to także odrodzenie ruchu ekologicznego, ale wokół praktycznych rozwiązań. Nie ma w tym tej ideologii, która była kiedyś.

 

Kto decyduje?

Aby zrozumieć rzeczywistość, organizacje ekologiczne, ekologowie i ci, którzy przyjmują postawę proekologiczną szukają odpowiedzi na trzy pytania.

Kto decyduje? Kto decyduje, że powietrze jest zanieczyszczone? Często wynika z tego problem ogólny. Gdy dzisiaj nam mówią, że będzie czyste powietrze nad Krakowem, to chcemy wiedzieć z kolei na jakiej podstawie tak twierdzi. Na jakiej podstawie ta żywność jest zdrowa? W czyim interesie? Organizacje ekologiczne zawsze były kontestacyjne. Ciągle chcą zmieniać. Nie chcą się pogodzić z tym, co jest. Te pytania napędzają ruch ekologiczny.

W ruchach miejskich jest młode pokolenie nowych działaczy. Oni, w przeciwieństwie do wielu radnych, czytają ustawy i przepisy. Zdarza się, że podczas komisji sejmowych jedynymi osobami, które przeczytały dokumenty są goście. Posiedzenia sejmowych komisji można oglądać w Internecie. Takie oddziaływanie postaw kontestacyjnych wyjdzie na zdrowie systemowi politycznemu.

W czyim interesie? O tym nikt nie lubi mówić. Dlaczego robimy takie skomplikowane ustawy w prostych sprawach? Gdy zaczynamy się wgłębiać, to okazuje się, że nie ma przypadków, są różne interesy. W przypadku sprzedaży bezpośredniej są to interesy pośredników, którzy nie chcą zostać usunięci z rynku.

 

Fundacja Partnerstwo dla Środowiska w ruchu ekologicznym

Diagnozowanie i rozwiązywanie problemów związanych z środowiskiem to wspólna sprawa: władz samorządowych, instytucji publicznych, firm, organizacji społecznych, szkół, wszystkich osób korzystających z wody, powietrza, gleby...

Gdy mówimy o problematyce ekologicznej, to mówimy o sprawie, która z założenia jest wspólna. Żaden ekolog, żaden premier, żaden Bill Gates  nie jest w stanie nic sam zmienić.

Najpierw musimy wypracować wspólnie diagnozę, czyli o co chodzi z tym jedzeniem. To nie jest sprawa ideologiczna, tylko praktyczna. Gdy mam dzieci, to dotyczy mnie bezpośrednio. Czy mogę pić to mleko? Potem wspólnie szukamy rozwiązania.

– To jest ten kierunek, w którym idziemy jako Fundacja – opowiadał Rafał Serafin – Szukamy partnerstw. Ciągle staramy się tworzyć warunki do partnerstwa, które – muszę z przykrością powiedzieć – są znacznie gorsze dzisiaj niż w latach 90., kiedy była chęć współdziałania na rzecz dobra wspólnego. Dzisiaj tego nie widzimy na taką skalę. Ale w różnych miejscach w Polsce lokalnej to się jednak dzieje. Przyroda nie zna próżni.

Na przykład: w Małopolsce są 142 tysiące drobnych gospodarstw rolnych. Około 200 tys. ludzi. Około 10 proc. z nich to są gospodarstwa towarowe, czyli takie, które produkują coś na rynek. Reszta albo jakoś egzystuje byle przetrwać, albo uczestniczy w szarej strefie. Każdy z nas ma dostęp do żywności niewiadomego pochodzenia.

Aby rozwiązać kwestie związane z tymi małymi gospodarstwami, które postrzegane są jako problem, a powinniśmy na nie patrzeć jak na szansę – musimy budować wspólne rozwiązania. Gospodarstwa towarowe ze względu na to, że działają legalnie, mogą korzystać ze środków unijnych. Pozostała większość nie ma dostępu nawet do doradców, nie mówiąc o pieniądzach. To są właśnie ci, którzy teraz protestują pod Kancelarią Premiera. To jest wszystko energia, która powinna być pozytywnie wykorzystana. I może być tak wykorzystana, jeśli znajdziemy wspólne rozwiązanie. Jest nim sprzedaż bezpośrednia, która jest promowana teraz przez samą Komisję Europejską. KE widzi w tym rozwiązanie problemu z fałszowaniem oznakowania żywności (około 25% żywności oznakowanej w UE jest sfałszowana). Chcemy kupować produkty ekologiczne, ale skąd mamy wiedzieć, że to, co jest napisane na etykiecie jest rzeczywiście prawdą? Jedyna pewność jest wtedy, gdy kupuje się produkt bezpośrednio od tego, który go wyprodukował.

 

Ochrona środowiska dzisiaj w działaniach Fundacji

Fundacja Partnerstwo dla Środowiska skupia się na takich działaniach jak:
•    zwiększenie dostępu do smacznej, lokalnej, zdrowej żywności;
•    proekologiczne rozwiązania w transporcie;
•    ograniczanie niekorzystnego wpływu na środowisko naszego miejsca pracy, odpoczynku, zamieszkania.

– W ogóle nie mówimy o ekologii i zrównoważonym rozwoju, tylko o wspólnym rozwiązywaniu problemów z tymi osobami, które ich doświadczają. Naszymi partnerami są ci, którzy są już zmotywowani – tłumaczył Serafin.

Fundacja ma pewien model działania. Zaczyna od motywowania: jeśli ktoś przychodzi do nich i chce rozwiązać jakich problem, to działanie partnerskie polega na tym, że trzeba myśleć w kategoriach tej osoby z problemem (samorządu, korporacji), a nie swojej organizacji.

– Ja muszę być częścią tego rozwiązania – wyjaśniał prelegent. – Gdy przychodzi do nas marszałek województwa, bo ma pikiety pod oknem, to ja muszę rozwiązać mu ten problem.

Gdy już ma zmotywowanego partnera, to zachęca go dzielenia się dobrymi praktykami i szukania innych, podobnych rozwiązań (sieciowanie). Dopiero po jakimś czasie, gdy już został zbudowany określony kapitał, możemy wspólnie działać.

– To jest długi proces, ale może postępować dość szybko, jeśli sprawa jest pilna – mówił Rafał Serafin. – Dopóki udajemy, że zanieczyszczone powietrze nie jest naszym problemem, nic nie  uda się zrobić. Prezydent Krakowa mówi, że to nie jego problem, tylko Marszałka. Bo tak jest w prawie. Marszałek mówi, że to nie on, tylko ministerstwo. A rząd ma do zapłacenia kary unijne za zanieczyszczone powietrze i będzie je przenosił na miasta, czyli na prezydenta Krakowa. Każdy czeka i zwala winę na kogoś innego. A obywatele są zdenerwowani. Dlatego mówimy, że partnerstwo jest jedynym rozwiązaniem, bo samodzielnie nie jesteś w stanie tego rozwiązać.

Kraków jest liderem outsourcingu. Firmy próbują ściągać tu młodych ludzi, 30-latków. Takie osoby są zmotywowane nie tym, że są bardziej korzystne opcje podatkowe, ale tym, czy jest dostęp do szpitala, czy jest czyste powietrze. Do Krakowa z tego powodu się nie przeniosą. Dla firm to jest problem. Dlatego one też muszą być częścią rozwiązania tego problemu. Po 30 latach w Krakowie znowu jest chęć do rozmawiania o ekologii.

Fundacja w swoich działaniach nie chce marnować czasu swojego i innych.

– Prowadzimy kampanię związaną z wprowadzaniem ekostandardów – tłumaczył Rafał Serafin. – Wypracowaliśmy standardy, nadajemy certyfikaty. Gdy przychodzi do nad firma i chce robić różne ekologiczne rzeczy, to mówimy im: na początek zróbcie certyfikat „Zielone Biuro”, wprowadźcie to u siebie. Jeśli firma nie ma na to pieniędzy albo jest to dla niej za trudne, to już nie marnujemy czasu ani swojego, ani ich. Ale gdy ktoś wprowadzi to Zielone Biuro, wówczas jest zainteresowany dalszą pracą.

Obecnie jest ponad 1000 instytucji publicznych i niepublicznych, które wprowadzają te certyfikaty (np. Fundusz Ochrony Środowiska, hotel Scheraton).

Główny obszar działalności Fundacji stanowi teraz ekologiczna żywność lokalna.

– Tutaj widzimy dużą szansę, źródło konkurencyjności i innowacyjności. Gdybyśmy przyjęli np. standardy niemieckie w zakresie rolnictwa w sprawie żywności ekologicznej, to w zasadzie wszystkie nasze gospodarstwa, przynajmniej w południowej Polsce, spełniałyby wymogi – mówił Rafał Serafin. – Wspólnie z wytwórcami, rolnikami współtworzymy pewien system. Mamy obecnie 228 gospodarstw, które legalizujemy Ale co ważniejsze, i to jest kierunek, w którym obecnie podąża wiele organizacji ekologicznych, umożliwiamy im sprzedaż. Nie mówimy, że muszą robić certyfikaty, ale organizujemy targi, uruchamiamy system oddolnej sprzedaży. Cieszymy się, gdy zarabiają coraz więcej pieniędzy. W tym ujęciu to my jesteśmy kosztem ich działalności. A nie odwrotnie, że oni są potrzebni, abyśmy konsumowali kolejny grant, aby promować rolnictwo ekologiczne.

Wiele organizacji szuka pieniędzy na rynku. Fundacja przyszłości upatruje w ekonomii społecznej.

– Targi funkcjonują dzięki temu, że są wolontariusze, że jest autentyczność, związek między konsumentem a rolnikiem. Zaufanie. To wszystko wiąże się ze sprzedażą, to napędza ten proces – mówił Serafin. – Ale to zderza się ze zmianami legislacyjnymi. Dzisiaj wprowadzamy w Polsce nowe przepisy sanitarne dla małych produkcji. I w dużej mierze to właśnie organizacje związane z nami, izby rolnicze piszą te przepisy, mimo że to posłowie biorą pieniądze za tę pracę. W pewnym sensie mam o to pretensje do aparatu urzędniczego, ale z drugiej strony, gdy zaczyna się rozmawiać, gdy poznaje się na czym problem polega, wówczas można szukać rozwiązań. My piszemy, komentujemy, bo jet szanse na zmiany. A rolą polityków jest przyjęcie chwały za to.

 

Finanse
Bazujemy, jak wiele organizacji ekologicznych w Polsce, na pieniądzach publicznych, które przychodzą z różnych źródeł, np. ze Szwajcarii. Są programy, których nie było przed wejściem do UE. Jednak rola środków niepublicznych (pochodzących od innych fundacji, osób indywidualnych i firm) jest nadal bardzo ważna i coraz ważniejsza.

Współpraca z firmami może budzić kontrowersje.

– Staramy się zostać partnerem firmy, a nie jedynie usługodawcą – zaznaczył Serafin. – Firma z założenia chce wszystko kupić. Ale są takie rzeczy, których nie mogą kupić, np. czyste powietrze, zmotywowani pracownicy, autentyczność itd. Dlatego są im potrzebne organizacje takie, jak nasza. Mówimy o przepływie pieniędzy, ale na zasadzie transakcji, a nie darowizny czy jałmużny. W tym upatrujemy przyszłości.

– Dopóki mamy pieniądze niepubliczne, wówczas możemy konsumować także środki publiczne. Obserwujemy jednak, że wiele organizacji znalazło się w sytuacji uzależnienia od pieniędzy publicznych. I wywierane są nie nie różne naciski, a one same się cenzurują.


Pytania z sali

Pytanie o rolę mediów (niestety, nie nagrało się)

Rafał Serafin: Media są ważne. Nie wystarczy robić wspaniałe rzeczy, jeśli nikt o tym nie wie. Jesteśmy zmęczeni ideologią, zapomnieliśmy się cieszyć małymi rzeczami. Gdy w w jakimś mieście w Stanach, czy w Anglii powstanie mały ogródek szkolny, to wszyscy się cieszą. A u nas jest to odbierane sceptycznie: „A co oni tam zrobili? O co tyle krzyku? Mamy ważniejsze problemy”. W Polsce media masowe nie są otwarte na tego typu informacje.

Współpracując z mediami, trzeba pamiętać, kto jest odbiorcą. Ludzie, którzy nie wiedzą, co jedzą albo siedzą w korku i są sfrustrowani i mają pretensje do prezydenta miasta, i uważają, że trzeba go zmienić. Nie mają świadomości, że to nic nie da i tak będą stać w tych korkach.

Dla mediów atrakcyjne są wydarzenia profilowane, jak np. festiwal żywności. Przyciągamy ludzi, którzy się tym interesują. Ogródki przyszkolne, jedzenie w szkole, masa krytyczna, to są tematy, o których można mówić w Internecie i w mediach.

 

Czy Fundacja współpracuje z uniwersytetami? Czy któraś z uczelni wyższych ma certyfikat?

Rafał Serafin: Na świecie istnieje ruch „zazieleniania” uczelni. Gdy byłem studentem, ekologia była marginalną sprawą. Ale wszystkie uczelnie, na których studiowałem przemieniły się, wdrożyły zasady ekologiczne i jako część życia codziennego, i jako marketing. Ten ruch jest obecny głównie w Azji.
W Polsce prowadzimy konferencje na ten temat na uczelniach, ale żadna z nich do dzisiaj nie podjęła się na serio, aby to zrobić. Od jakiegoś czasu prowadzimy rozmowy z Uniwersytetem Warszawskim. Pani rektor tłumaczy, że nie ma pieniędzy. Ale chyba jeszcze nie była na uczelni zachodniej, gdzie ekologia nie jest dodatkiem, a częścią podstawową marketingu uczelni. Władze naszych uczelni nie są w stanie tego pojąć. To, że uczelnie w Kanadzie, Stanach, Tajlandii idą w kierunku zielonym to nie jest ideologia, to jest pragmatyczny interes oszczędzania i obniżania kosztów, marketing. To dopiero przed nami. Z uczelniami publicznymi jest trudno, a z niepublicznymi jest trochę inna sytuacja, ponieważ one są dyskryminowane, jeśli chodzi o system finansowania szkolnictwa wyższego w Polsce. Szkoła Wyższa im. Józefa Tischnera w Krakowie podjęła z nami próbę, aby wypracować nie tyle program zazieleniania szkoły, ale by stworzyć program edukacji dla wszystkich studentów tej szkoły w zakresie podstaw ekologicznych. Jeśli nam się uda, to będziemy to powielać na innych uczelniach.

 

 

Redakcja: Magdalena Dobranowska-Wittels

 

 

Administrator Programu

Fundacja Liderzy Przemian została powołana do życia w lutym 2016 r. z zadaniem administrowania dwoma, działającymi od lat, programami Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności – Programem Stypendialnym im. Lane’a Kirklanda i Programem Study Tours to Poland. Oba programy mają charakter międzynarodowy i łączy je podobieństwo grup docelowych, co daje możliwość rozwoju współpracy i zakresu działań w przyszłości. 

Fundator Programu

Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności została założona przez Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości, utworzony na mocy ustawy „O popieraniu demokracji w Europie Wschodniej” (SEED Act), uchwalonej w 1989 roku przez Kongres USA.

 

kirk white2

Adres

Biuro Programu Stypendialnego im. Lane'a Kirklanda

Fundacja Liderzy Przemian

Al. Jerozolimskie 133 lok. 56

02-304 Warszawa 

fundacja@leadersofchange.pl

PAFW Medium2

Search